Dowcip Tygodnia >> środa, 16 lipica 2008 20:09:23
Panie i Panowie,
chyba nikt nie dowierzy moim słowom, kiedy poinformuje konfidencjonalnie wybrańców, którzy czytają me arcydzieła (w postaci notek), że niejaka AMELIA, autorka nietoperz-nie-jest-nie-dla-mnie.blog.onet.pl, twierdzi, że jej opko miało być z założenia opkiem ambitnym! Ale to nie wszystko!
Otóż owa pannica zgłosiła się do renomowanej ocenialni (oceny-fanfiction.mylog.pl) i z właściwym sobie tupetem nagabuje powszechnie szanowaną Sylville do ocenienia tego gniota!

(możesz się uważać za spoliczkowaną, Amelio)
komentarze [15]

Miał rację - jesteście marnością >> wtorek, 25 grudnia 2007 15:50:22


W ciasnych murach kościołów
W ciasnych pułapkach zabobonów
W ciasnych umysłach ludzi
W ciasnych wyrazach chuci
W ciasnych modlitwach poniżających Jego
W ciasnych pochwałach szargających credo

Nie ma Boga.

komentarze [51]

bezdenny upadek >> niedziela, 25 listopada 2007 23:11:43
potterowski mylog przeżywa swój wielki, bezdenny upadek.
ocenialnie pełne niekompetentnych, prostackich pseudo intelektualistek.
opowiadania niczym nie przypominające dobrej lektury.
autorzy tego zjawiska dumni z żałosnego dzieła.

kim są ci ludzie? i czemu nie wezmą się za coś pożyteczniejszego, niż marnowanie wypełzającego z nich życia w czterech ścianach, oświetlonego blaskiem monitora, pokoju?
skreślacie się i tchórzycie.
wszyscy.

życie nie kończy się na waszych śmiesznych kompleksach, których nawet nie próbowaliście skuteczniej zwalczyć, niż siecią.

żałosne.

czas wrzucić obraz starego życia w fale morza. zdecydowanym, mocnym ruchem.
tylko ono spłucze te szare barwy, pozostawiając płótno białym i nieskazitelnie czystym.

komentarze [99]

Vengeance >> poniedziałek, 27 sierpnia 2007 17:45:35

Dla Edrine, w której pod warstwą lekko wyniosłego samozadowolenia ze swojej twórczości, kryje się bystra i wrażliwa dziewczyna.

Weszłam na gg.

JA: Witam.
ALA: (autorka ‘milosc-ich-zycia’): Hejka!
JA: Koniec zabawy. Wydałam Cię Edrine.
ALA: Co?? O co cho??
JA: Koniec Twojej kariery uzurpatorko. Czas zacząć żyć własnym życiem, a nie tym zapożyczonym bez zgody właścicielki.
ALA: Zdradzałaś mnie! Betowałaś moje opowiadanie, a teraz mnie zdradziłaś!
JA: Miło się Tobą bawiło, nie przeczę, ale już naprawdę czas wrócić do realnego świata, Alu.
ALA: Skąd wiedziałaś??
JA: Spryt i intuicja. Śmierdziało od Ciebie tym na kilometr.
ALA: Nie rób tego!
JA: Czyn ten będzie najprzyjemniejszym dla mnie etapem naszej znajomości. Żegnam.

komentarze [30]

Występ >> niedziela, 3 czerwca 2007 13:40:16
Mcnugets nigdy nie była patriotką. Jednak upadek wartości, który miał miejsce w jej ojczystym kraju, nie pozwolił jej pozostać bierną.
Nie mogła już znieść tej obłudy. Zakłamanych polityków, którzy dbali li i jedynie o swoje interesy. Rodaków, którzy wyjeżdżali na zachód, twierdząc, że tutaj jest beznadziejnie. Udawali się przecież, do państw, które zrujnowały Polskę, stając się tym samym od niej potężniejszymi i prężniejszymi gospodarczo.
To wszystko nie dawało dziewczynie spokoju. Próbowała porozmawiać na ten temat z przyjaciółkami, ale żadna z nich nie pochodziła z Polski.
Kaja z Rosji, która nienawidziła jej ojczyzny i zdradzała ją niejednokrotnie w historii.
Lily z Anglii, która nie dotrzymała umowy, kiedy wybuchła II wojna światowa i wolała milczeć, niż pomóc, nie chcąc narażać się na gniew Niemców.
Za to Doracas z Austrii, w której nazizm podczas wojny, miał nie słabsze poparcie niż w hitlerowskich Niemcach.
Tak więc nie miała się do kogo zwrócić. Zbliżał się jednak kolejny, coroczny konkurs talentów i Mcnugets nie zamierzała przepuścić tej okazji do zamanifestowania swoich poglądów o sytuacji w Polsce.
Przez miesiąc myślała nad tym co powiedzieć. W końcu ułożyła sobie cały plan w głowie, wpisując się na listę, jako poetka, która wygłosi swój nowy wiersz na forum.
Wreszcie nadszedł ten długo przez nią wyczekiwany dzień. Zaczęły się występy. Przed nią nie mało było przeróżnych muzyków, aktorów, sportowców czy intelektualistów. Wszyscy chcieli się wykazać.
Kiedy wreszcie nadeszła jej kolej, poczuła jak coś przewraca się w żołądku. Była cała spięta, ale jak na profesjonalistkę przystało, nie dała tego po sobie poznać. Wyszła dzielnie na scenę i uśmiechnęła się do przyjaźnie nastawionej do niej publiczności. Wszyscy byli ciekawi co Aldona powie. Na sali zaległa, pełna respektu cisza.
- Witam Was wszystkich, moi drodzy.- zaczęła odważnie Mcnugets. Przerwały jej gromkie salwy oklasków. Ponownie się uśmiechnęła.- Dzisiaj chciałabym zauroczyć Was, kolejnym z moich talentów, a mianowicie niesamowitym kunsztem moich poetyckich wierszy.- rzekła i nie zwlekając dłużej zaczęła recytować:

Polsko! Ojczyzno moja! Ty jesteś jak popychadło!
Ile Cię cenić trzeba ten tylko się dowie, kto Cię stracił!
Dziś mizerność i nędzę twą w całym wymiarze widzę i opisuję, bo żal mi Ciebie.
Rodacy, co z Polski uciekacie i sypiacie nieraz z wrogiem!
Wy co ojczyznę naszą sprzedajecie, nie bacząc na krzywdy, które wyrządzacie!
Ojczyznę, która Was na świat wydała, która nauczyła mówić i chodzić!
Piękną, zieloną i witalną niegdyś Polskę.
Tymczasem przenoszę mą duszę utęsknioną na zwiędłe pola, pełne przekwitłych kwiatów.
Do czarnoziemów nie wydających już niegdysiejszych plonów, których żniwa marnością się stały.
Do wykarczowanych lasów, spalonych domów, zburzonych miast.
Do szarości i brudu wszechobecnego oraz oblicza rodaków, krzywdą Polski niewzruszonego.
I wobec tragedii tej zadaję sobie pytanie, ile to wszystko jest tak naprawdę warte.
Dla polaków nic, dla mnie zaś…


Mcnugets urwała, gdyż głos się jej załamał. Publiczność nie dała jej poza tym skończyć. Tłumy zebrane na Sali dały jej owacje na stojąco, nagradzając poetkę nieprzerwaną salwą oklasków.

komentarze [96]

Pogrzeb i Spowiedź >> wtorek, 8 maja 2007 23:28:51


PROSZĘ WSZESTKIE OCENIAJĄCE O NIECZYTANIE TEJ NOTKI, BEZ ZNAJOMOŚCI INNYCH CZĘŚCI TEGO OPOWIADANIA.
NALEGAM.

Notkę dedykuję pięciu dziewczynom z ocenialni.

Minęły już tygodnie od występu Aldony. Została oczywiście laureatką konkursu. Obsypana nagrodami, odznaczeniami, orderami, przywilejami oraz honorami, popadła w osobliwe samouwielbienie. Jednak w jej przypadku, działało to na jej korzyść. Zaczęła się udoskonalać, pragnąc być jeszcze inteligentniejszą i bardziej szanowaną. Od czasu zaginięcia Jej nabrała ekscentrycznych nawyków, właściwych wyższym warstwom społecznym, z których pochodzili jej rodzice. Zaczęła uważniej dobierać słowa. Spoważniała i wyrobiła się towarzysko. Jednak równocześnie stała się tajemnicza i intrygująca. Jej ruchy nabrały gracji, a sama Aldona zaczęła dbać o siebie.
Jednym słowem zmieniła się. Nie była już tą sama niefrasobliwą Aldi, którą znaliście dotąd. Przynajmniej nie okazywała tego. Zaczęła przybierać pozory. Długo zmieniała maski, aż w końcu w tej postanowiła pozostać. Przynajmniej na jakiś czas. Jej metamorfoza wpłynęła na wszystkich uczniów. To ona zawsze nadawała ton. Reszta za nią ślepo podążała. Jeśli Aldona się śmiała, wszyscy byli rozbawieni, jeśli płakała, wszyscy byli smutni. Ta niesamowita dziewczyna wywierała wielki wpływ na swoje otoczenie.

Dzisiaj miał się odbyć pogrzeb uczennicy Gryffindoru, która zaginęła w lutym, w niewyjaśnionych okolicznościach. Przedwczoraj przypadkiem znaleziono jej zwłoki na dnie jeziora. Jej przyjaciółki, które do niedawna żywiły nadzieję, że Ona jeszcze żyje, teraz zostały zalane falą bezsilności i rozpaczy, spod które nie były w stanie się wydobyć. Która je przytopiła, zabierając prawie wszystko. Niegdyś wesołe, teraz błąkały się po korytarzach szkoły, ze łzami nieustannie splywajacymi po policzkach. Cały Hogwart nosił żałobę, patrząc ze współczuciem na ludzi, którym była Ona bliska. Nikt nie znał jej tak naprawdę, ale to nie przeszkadzało niesamowicie silnej więzi, która się wytworzyła między Nią, a jej przyjaciółkami. Była zawsze taka radosna i optymistycznie nastawiona do świata... Lubiła się śmiać i żartować. Choć jeśli coś jej się nie podobało potrafiła to inteligentnie i konstruktywnie skrytykować. Gardziła oportunizmem i postawami koniunkturalnymi... Lubiła skrajności, choć zawsze potrafiła się w porę opamiętać i nie przekraczała nigdy pewnych granic. Była estetką i pedantką. Zawsze przykładała dużą wagę to ubioru, twierdząc, że jest on etykietką człowieka.
Tak przynajmniej, o niej słyszała Aldona i taką sobie o niej wyrobiła opinię, w czasie tych kilku miesięcy, podczas których, co prawda, nie zamieniła z nią ani słowa, ale niejednokrotnie minęła ją na korytarzu, przyglądając się jej ze szczerym zainteresowaniem.
A teraz stała, razem z resztą hogwarckich rówieśników, na błoniach, przed jej grobem. Zerwał się porywisty wiatr, przejmując wszystkich swoim okrutnym chłodem. Aldonie zaszkliły się oczy, a tętno gwałtownie przyśpieszyło. Dalej uporczywie wpatrując się w marmurowy obiekt, przygryzła nerwowo wargę, nie chcąc pozwolić sobie na uronienie żadnej łzy. Jednak chwilę później mimowolnie spłynęły jej po policzkach. A po nich pojawiły się kolejne, które poszły ich śladem.
Nie wiedziała czemu tak reagowała. Przecież jej nie znała.
Zaczęła się przemowa, wygłaszana przez jej przyjaciółkę. Jej zazwyczaj wykrzywiona w ironicznym uśmieszku twarz, teraz nie wyrażała nic, prócz nieopisanej żałości. Często zazdrościła Jej zainteresowania, jej osobą przez płeć przeciwną, miłosnych przygód i bujnego życia towarzyskiego... Niejednokrotnie komentowała cynicznie jej wybryki... Jednak w gruncie rzeczy była osobą wrażliwą, podchodzącą do wszystkiego niezwykle emocjonalnie i refleksyjnie. I teraz już nic oprócz faktu, że Ona nie żyje, nie grało większej roli. Już nie pamiętała niczego złego, żadnych krzywd, ani kryzysów ich przyjaźni...
Mówiła długo o Niej. Wspominała ją, w tak ujmujący sposób, że nie było juz dziewczyny, której twarz nie byłaby zalana łzami...
Aldona spojrzała na matkę zmarłej dziewczyny, z której ust co chwilę wydzierał się przeraźliwy szloch. Jej kruche ciało trzęsło się, podtrzymywane przez mężczyznę, który musiał być zapewne ojcem. Nie płakał. Nie miał, jak jego małżonka, rozpaczy wymalowanej na twarzy. Nie... była ona nie przenikniona. Kamienna jak głaz. Zdradzał go jedynie jeden nerwowo drgający mięsień pod okiem.
Szloch kobiety rozsadzał uszy Aldonie, niosąc za sobą dudniące echo. Nie mogła już znieść ich widoku. Odwróciła szybko wzrok. Czuła się jakby nagle wtargnęła w czyjeś prywatne życie, bez pozwolenia. Uznała, że nie ma prawa patrzeć na nich, że nikt nie ma. To była zbyt intymna i osobista scena.
Zaraz potem, ceremonia pogrzebowa dobiegła końca. Uczniowie zaczęli się po mału rozchodzić. W chwilę później, przy Jej mogile pozostała tylko Aldona i cztery przyjaciółki zmarłej.
- Co tutaj robisz?- spytała jedna z nich ze złością w głosie.
- Stoję.- Odparła Aldona spokojnie.
- Zostaw nas same...- poprosiła inna.
- Nie.- odparła Mcnugets cicho, lecz stanowczo.
- Patrzyłam na ciebie podczas pogrzebu, widziałam jak płakałaś!- odezwała się, ta która wygłaszała przemowę.- Nie rozumiem, po co ten cyrk Aldona!
- Cyrk...?
- Tak, cyrk. Wszystkie twoje poczynania są zresztą jednym, wielkim cyrkiem. Ty zaś jesteś żałosnym błaznem!
- Wszyscy jesteśmy błaznami. Ja przynajmniej nie trzymam pozorów, że jest inaczej.
- Wszyscy się z ciebie śmieją! Wszyscy tobą gardzą. Jesteś nikim. Nic sobą nie reprezentujesz... dla mnie jesteś bezużytecznym śmieciem, z którym jestem w tym momencie zmuszona obcować.
- Wiem co o mnie myślisz... wiem co wszyscy o mnie myślą...wiem...
- To czemu to robisz?
- Powodów jest wiele. Najpierw mnie to bawiło. Bawiło mnie oburzenie i złość, z jaką mnie wszyscy odbierali...kpiłam z nich. Byli tacy głupi i żałośni w tym swoim złudnym przekonaniu, że są lepsi ode mnie.
- Nie byli?
- Nie. Nie byli i nie są. Mogą się stać. Ale najpierw muszą mnie zrozumieć, podejść do mnie w inny sposób, niż dotąd, gdyż na razie nie są niczym innym, jak głuchymi, głupimi ignorantami, na inną formą ekspresji, niż tą do której są przyzwyczajeni.
- Dziwne to co mówisz... Chociaż jakby się tak nad tym trochę zastanowić... Ale... czemu wybrałaś akurat taką formę przekazu?
- Na początku była to li i jedynie zabawa. Ostatnio nadałam jej nowy sens, który próbuję pokazać tym, którzy chcą słuchać.
- Chyba nie ma ich zbyt wielu...
- Jedna, czy dwie...
- Ale co dokładnie próbujesz przekazać?
- Wiele rzeczy... Mówią, że dzieło jest tak mądre, jak odbiorca. Interpretacji mojej postawy i twórczości można stworzyć wiele. Hm…pytasz jednak o założenia, które ja przyjęłam… Po pierwsze jest to pewna forma odreagowania. Zawsze byłam pod cenzurą. Nie chodzi mi czyjąś kontrolę, tylko fakt, że od dzieciństwa musiałam wykazywać się dojrzałością i inteligencją. Moje zachowanie tutaj, dało upust tym wszystkim rzeczom, których nigdy nie zrobiłam i nie powiedziałam, a chciałam. Naprawdę chciałam. Chciałabym być głupia. Chciałabym być niewrażliwa. Chciałbym po prostu nie myśleć. Bo tak jest łatwiej. Żadnej odpowiedzialności, żadnych ograniczeń. Tylko ja. Głupia, nie rozumiejąca złożoności dramatów ludzkich. Nie świadoma niczego. Nie świadoma zła, ani nawet wątłości własnego umysłu. Przecież to piękne...
- A inne powody...?
- Wyśmiewałam innych. Tych wszystkich ludzi, którzy uważali, się za światłych artystów, tworzących niesamowite rzeczy i dzieła. Tych wszystkich, którzy nigdy nie zaistnieją, a coś im się wydaje... Ale także utarte schematy i konwencje. Przekonanie, że bogate słownictwo czyni cię i twoje działa świetnymi. Które w rzeczywistości są takie puste...
- Nie rozumiem.
- Nie oczekiwałam, że zrozumiesz.
- Jest coś jeszcze, co próbujesz przekazać?
- Pójdę już...
- Zaczekaj.
- Nie. Żegnam.

* Napisane pod wplywem chwili i osobliwego pomysłu, może zawierać błędy, gdyż pisane było szybko.
komentarze [72]

Konkurs młodych talentów! >> sobota, 5 maja 2007 00:45:21
Korzenie Aldi, były istną 'Mieszanką wedlowską'... Miała tylu wystrzałowych przodków, ze nie da się już policzyc. Np. jej ojciec był Robin Hoodem (z tych Hoodów) i ganiał w rajtuzkach. Dzięki niemu bardzo dobrze strzelała z łuku i była zamiłowanym przyrodnikiem (np. wiedziała co to cietrzew i brudnica mniszka). Jej babcia była jednak elfką, a że elfickosć przeskakuje co jedno pokolenie, (zupełnie jak pinki w szachach, na poczętku gry- może ale nie musi). Ale w tym wypadku przeskoczyło i Aldi była elfką.
Jesteśmy teraz w chwili obecnej. Aldonka dziarskim krokiem przemierza korytarze Hogwartu. Pod jej nogami plączą się Lilka, Dorka, Kajka i Justin Timberlake.
- Co mi sie tak placzecie pod nogami?- wrzasnęla na cały korytarz rozwścieczona Aldi.
- Nie gorączkój się tak 'my love'!- powiedział szybko Justin/
- A co to znaczy 'my love'?- zapytała Aldi.
- Nie wiem, ale było to w mojej piosence.- powiedział speszony Justin. A potem zaczął śpiewać(zawsze tak miał kiedy wpadał w depresje). A Aldi zaczęła mu wtórować. Zrobili taki mały show. Wszyscy na nich patrzyli z uwielbieniem. W pierwszych rzędach stanęli Sever (który przyklaskiwał do rytmu), Mcgonagall (która kreciła tyłeczkiem), Dumbel z Hagridem zrobili chórek. Nauczycielom bardzo się to podobało, bo popierali rozwój młodych talentów. Ale Lucjusz na znak protestu, bo powiedział, ze Justin to pedał, załozyl na uszy iPoda i właczył tak głosno Eminema, ze nic nie było już słychać oprócz tego. A jak zacząłął jeszcze przyspiewywać to wszyscy zaczęli patrzeć tylko na jego i tylko mu klaskać.
Aldi zrobiła się buraczkowa ze złości. Już chciała iść go zbić. Ale sprytny Dumbel przewidział katastrofę (miał łeb nie od parady) i powiedział tak głosno, że nagle zrobiło się cicho:
- JUTRO ODBĘDZIE SIĘ KONKURS MŁODYCH TALENTÓW W SZKOLE! WSZYTKO TO BĘDZIE W WIELKIEJ SALI! ZAPRASZAM CHLOPCY I DZIEWCZĘTA!!!

Caly Hogwart szmiał od przygotowań. Każdy chciał się wykazać i każdy ćwiczył swoją rolę na każdym kroku.
Aldi oczywiście musiała być najlepsza. Postanowiła zaśpiewać "Szansę" Dody. Ale żeby wszystko było jeszcze fajniejsze chciala ściągnąć kogoś kto będzie udawał Radka Majdana. Pierwszy na myśl jej przyszedł jej ex Bill Kaulitz. Od razu do niego zadryndała:
- Ej Billy...?
- Tschus Aldi! Wie gehts darling?
- Co?? Nic nie kumam..
- Oki, Cześc Aldi Jak cie leci złotko?- Och Bill był jak zwykle szarmancki.
- U mnie ogólnie supcio...gites...hehehe... ale wiesz co jest taka sprawka, wpadłbyć do Hogwartu na konkurs młodych talentów, zeby udawać Radka? Bo wiesz ja udają Dodę...
- Mein lieblings, nein nein... wielka mi szkoda ale nie moge tego zrobić sobie bo to by źle zrobiło na mój wizserunek. ty wiesh jak to jest.
- Czyli nie?? Zostawiasz mnie teraz alone??
-Ach Aldi to nie jest osobiste wiesh, ale scheisse ! Musialbym przefarbowac moje wspaniałe włosy! Jestem słynny z nich! eh, Aldi das ist shade, ale nie...(to znaczy że szkoda, ale nie )
- Ty idioto! Spadaj i mi się na oczy nie pokazuj!!!- krzyczała Aldi do słuchawki, w ten sposób jeszcze pół godziny, mimio , ze Billa juz nie było.
Bill jednak nie był w ciemie bity, i wpadł na spryciarski pomysł!! hehe ale o tym to później, tajemnica csiii ( bo wiecie Aldi może podsłuchiwać)

Aldi dalej nie wiedzila co zrobic z tym, ze nie ma jescze Radka. Kogo wybrać?? Nagle przyszedł jej superowski pomysł do łba. Bo wiecie- miała łeb nie od parady. I jak juz pokazała w poprzednich odcinkach, nie dała sobie w kasze dmuchać. A, że była w gorącej wodzie kapana, aż pofrunęła na skrzydłach do Toma Riddle.
- Ej, Tom, Tom! Nie będź taki szybki Bill! Poczekaj!- krzyczała za nim cała czrwona Aldi na srodku korytarza i wybuchła ze smiechu, brechtając się ze swojego wyśmienitego jolka.
- Słucham?- odpowiedział Riddle, wolno się odwracajac.
- Słuchaj mam dla ciebie fuchę! To naprawdę ciepła posadka! chcesz być Radkiem, przy mnie (dodzie), na konkursie talentów??
- Co ty bredzisz kurczaku z Mcdonalda?
- No nie zgrywaj się, ty zgrywusie!!- krzyknęła Aldi.
- Żegnam.- odpowiedział i poszedł. Ale Aldi pobiegła za nim. i krzyczała: "Nie Tom, nie.... nie rób mi tego! Potrzebuję Radka...!"
- Zejdź mi z oczu, albo pozałujesz!
- Tom...-wychrypiała i zaczęła śpiewać: Byłam w tym miejscu
gdzie człowiek na ziemi
już dosięga piekła bram
ból i cierpienie, wciąż niezrozumienie

- Milcz szmato!
- Ale Tom...
- Drętwota - syknał i odszedł spokojnym krokiem.
Na korytarzy znalazła ja 84 minut póżniej Kajka i ją ocuciła.
- Muszę siku!- krzyknęła Aldi i pobiegła do ToiToi'a . Ale pomyliła i weszła do męskiego. Tam znalazła Dorciasa, która chyłkiem próbowała się z tamtąd wymknąć. Ale Aldi ją przyłapała.
- Co ty tutaj robisz?- powiedział Aldi, która była bardzo podejrzliwa. chciał unieśc jedną brew, ale jej się nie udało i w rezultacie wygladała jak spaniel.
- Ja..eee...damska była zajęta, więc przyszłam tutaj!
- aha. Ale wiesz co? Nie wierzę Ci!!!! I jeżeli nie zagrasz Radka w moim show'ie to powiem całej szkole, że się szlajasz po męskich kiblach!!- krzyknęła jej aldi w twarz, tak, ze się i ja opluła.,
- Ale ja nie jestem chłopakiem!
- I tak wygladasz troche jak chłopak, podcharakteryzujemy cię trochę (bo Radzio jest ładniejszy) i bedzie gites! Wszystko juz zaplanowałam! Kaman!
- Oki..- powiedział dorcia, szrpana za ramię.

Wreszcie nadszedł dzień występow. Cały Hogwart był bardzo podniecony. Aż się mury trzesły i stoliki podskakiwały. Był taki szum, ze nauczyciele zrezygnowali z zajęć, bo coś strasznie szumiało, ale nie dało się dowieśc co to. Wszyscy byli cali czerwoni od próbi podniecenia.
Aldi aktualnie, urzędował w kiblu i farbowała włosy na blondowo. I w ogóle sobie robila wizerunek dody, a Dorcię robila na Radka. A Lilka i Kajka jej pomagały. Je same planowała przebrac za miniaturowe pieski Dody, ale jeszcze nic nie wiedziały. Aldona miał tylko problem z ich rozmiarem, ale tym pomartwimy się poźniej pomyslała Aldi.

Wszystko było juz przygotowane. Konkurs miał się juz zacząć. Aldonka wyglądała jeszcze bardziej oszałamiajaco niż zwykle i cały czas wystawiała na wierzch, swój nowo przekuty język. Miała skórzaną super sexxxy i super krótką sukienkę wiązaną jak gorset z wielkim dekoltem, w który wepchnęła sobie skarpetki żeby jej cycki wystawały, bo nie znała zaklęcia "silikonowego". A Lilka nie chciała jej go specjalnie powiedzieć, przynjamniej tak myślała Aldi. Przeczuwała że Likla wywęszyła coś w sprawie miniaturowych ale boi się zdradzić , że coś wie.
Niewazne, i tak wyglądam zabójczo, pomyślała McNuggets. Miała teraz czarny makijaż na oczach i akrylowe paznokcie . Wyglądała zupełnie jak Doda!!! To była olśniewająco niesamowita przemiana. ACH ! jestem zachwycona- powiedziała Aldi swoim makijazystom (Lilce i Kajce).
Miała też plan, jak wygrać. Umówiła się z girlsami na to. (Miały doswiadczenie po wojnie z kaszą). Były istnymi weterankami. Otóż, zaopatrzyły się w kuchni na wory pomidorów i miał plan rzucać w każdego na scenie, oprócz Aldi.
Pierwsza wyszła kasza(Halina Grabowiecka) na scenę i przebrała się za Paris Hilton. Ale była za gruba i wszyscy zaczęli się z niej wysmiewać. Potem zaczęła ona spiewać "The stars are blind", i wtedy Aldi krzyknęła "OGNIA" i niebo zakryła niemalże zupa pomidorowa. A Ta głupia ksza była cała w pomidorach i jej tez wleciało troche do buzi i nie mogla juz śpiewać, co wszyscy przyjęli z ulga i zaczęli bic brawo Mcnugets. Halina wybiegła ze sceny.
Następny był Lucjusz, śpiewał "Shake that ass", a potem "mosh", Eminema. Wszyscy mu jadli z ręki, bo rapował dziarsko. Ale wtedy Aldi krzyknęła: "Ty fałszulcu" i posypały się pomidory. Lucek się rozryczał i zaczął wrzeszczeć: " To nie Fair ty tłustu kurczaku (podchwycił to od Riddla)!".
Aldi się wkurzyła. chciała czyms w niego rzucić. Nie miała pod ręką różdżki, więc rzuciła nieogryzionym jeszcze dokladnie jakbłkiem, a potem dorzuciła jeszcze obierki od śliwek. Lucjusz był załamany i uciekł gdzie pieprz rosnie.
Potem było jeszcze wiele innych, wktórych Aldi rzucała pomidorami, aż wreszcie na scene wyszedł... Bill razem z całym bandem Tokio Hotel! Aldi była tak wnerwiona, że aż zaczęła harczeć. Sklad TH zaczął śpiewać "Rette mich". Ale Aldi nie dała im skończyć i zaczęła się drzeć: " Bill!!! Jak mogłeś mnie tak wykiwać!!! Jak mogłeś!!!", Kaulitz przerwał śpiewać i krzyknął do Aldi: " Sorry, ech...biznes to biznes! Mój menager mi kazał! Nic na to nie mogłem poradzić...". Aldi się jeszcze bardziej wkurzyła "Idź w cholerę" powiedziała i dała znak do ataku. Cały TH sqad, został obrzucony pomidorami, opluty przec Aldi i wysmiany i wygwizdany.
Potem było jescze jakieś 20 występów, aż wreszcie przyszła kolej Aldi.
CDN.
komentarze [7]

Igraszki z Olkiem Niewiadomom >> poniedziałek, 30 kwietnia 2007 22:05:30
-Hejka, ty jesteś tą sławną Aldoną Mcnugets?- zapytała mnie zabójczo przystojny chłopak.
- Tak, to ja.- odpowiedziałam dumnie, uśmiechając się przy tym niezwykle zalotnie. Ale tak bardzo, bardzo zalotnie. Nie no w ogóle zaloty były juz wszędzie!
- A ja Olek Niewiadomy.- powiedział ten nieokiełznany blondyn.
- Cześć Olek Niewiadomy!- powiedziałam.- Ale to twojej prawdziwe nazwisko?? Bo wiesh... jest takie... do DUPY! hahahaha....- rechotałam, jak opętana.
- Tak, to moje real nazwisko, ale ci... hahah... wiem, ze jest funny!!
- Ta... a ty nie masz przypadkowo dziewczyny, ze mnie tak zarywasz??
- No chodziłem z Broken Glass, ale potem ją rzuciłem dla Regulusa. Ale był kiepski w łóżku, wiec wymieniłem go na Pię, ale ta była taka nieśmiała...cały czas chowała się po kątach... więc zbiłem ją i zacząłem się umawiać z Jemiąłem, ale się zesrała do łóżka, więc poderwałem Isamar, no ale ta z kolei była brzydka no i długo nie wytrzymałem...potem była Luna, ale miała jedna wadę- strasznie chrapała więc... umówiłem się z Syriuszem, ale jakoś za bardzo mi przypominała brata. Zostawiłem go, w piaty miesiącu ciąży i zwiałem. Hehehe... potem była Twilight, zaraz po Beacie Kuźnicy (poznaliśmy się na spływie kajakowym), ostatnio zerwałem z Traq. Wszyscy moi partnerzy byli kosmiczni, więc i ja jestem!!
- Aha...- powiedziała Aldi chwiejąc się na boki.
- I co?? Umówisz się ze mną? Mam szanse? Chyba mam dobre referencje...
- No masz, masz... takich lasek jak Traq ze święcą szukać. Ale ta cała Broken Glass, to chyba jakaś zbita szyba, co się szlajała z Reggim, nie?
- No szlajała, szlajała, ale wiesh... Traq była niezła, ale mnie nie chciała
- Aha, no dobra mogę dać ci szanse.- powiedziała Aldi.
- Och Supcio!! Zawsze marzyłem o takiej dupie jak ty!
- Ooo...jakie to romantyczne...- powiedziała Aldi vel. Aldo/
- A ty z kim chodziłaś w przeszłości??
- No dużo ich było! Kiedy miałam pięć lat, zgwałcił mnie Dolohow i wtedy się zaczęło! Zaczęłam się spotykać ze Harrym Potterem (zanim się okazało, ze się jeszcze nie urodził), potem był Lupin (lupę) , Filch (lubił oralny...oj lubił), Sever tez był niezły, ale trochę śmierdział.... a ostatnio spotykałam się z Billem K.!!!!! (poznałam go na imprezce u Szymborskiej (pseudo: szambo), i odbiłam go Konopnickiej....hehehe....
- Aha, no sporo, sporo, ale ja miałem więcej dup!
- No tak, ale wiesz, może ja nie jestem zbyt inteligenta, ale robie laski wszystkim chłopakom!!
- Serio?? Serio?? To cię biorę!
- Super! To gdzie idziemy?
- na wagary!!!
- Oki- i to jest dlaczego nie było Aldi tego dnia w szkole.

Po całym dniu z Olkiem, zerwała z nim. Bo dalej kochała Tomusia. Poza tym Aldi była sprytna i się skapnęłam, że jest on szpiegiem kaszy, a poza tym wymyślił, tak jak Aldi, że chodził z tymi wszystkim osobami. No może oprócz Traq.

komentarze [4]

Krzyki i szczudły!!! >> sobota, 21 kwietnia 2007 19:51:28
Kiedy rano wstałam byłam jakoś wyjątkowo w not that bad humorze.
Podjarana tą dziwna odmianą. Usiadłam na łóżku i rozejrzałam się po pokoju. Kajka instalowała 'heros V' na swoim podręcznym kompie, piszcząc przy tym jak opętana. Lilka zakuwała pod kołdrą z latarką numerologie (wczoraj jej zabroniłam tego robić, więc teraz zakuwała w tajemnicy. Ha! myślała ze mnie wykiwa dzikuska!)
- Lilka, Lilka, Lilka... A co ty tam robisz??- zapytałam tą paskudną, brudną szmatę. Lilka krzyknęła ze strachu, jak usłyszała mój głos tak, ze aż się złapałam za uszy.- Moje uszy ty szmato!!!!- krzyczałam cała czerwona.- Kurka ty dzikusie! Ty skurczybyku głupi!!!! Kurwa!!!!- darłam się i plułam.
- Och sorki Aldi!!- powiedziała.- Sorki resorki!!! Seryjnie nie chciałam!
- Ych....- zacharczałam- ych...ych...ych... OK. Ale co robiłaś pod kołdrą w taki ładny dzień- zapytałam ironicznie.(przynajmniej w moim mniemaniu)
- Ja...ja... no więc...-jąkała się ta głupia jąkała.- Przecież leje jak z cebra!! Nie ma ładnej pogody!- krzyknęła, myśląc, ze jest Einsteinem.
- Spostrzegawcza jesteś ty pseudoeureko!! Ale teorii względności Toś nie wynalazła!!- krzyknęłam triumfalnie. ( no wiecie byłam very happy, ze mogę zaszpanować przed Lilką wiedzą)
- Ale torii nie można wynaleźć co najwyżej wymyśleć!- chciała mnie ośmieszyć Lilka. Ja jej dam!!!
- Jak śmiesz ty nazistko!!!! Ty bolszewicka świnio!!!!!! Ty rasistko!! Ty ograniczony homofobie!!!!! Ty pieprzona antysemitko!!!! Lesbijko głupia!!!! Durna michnikowszczyzno!!!!!!!!! Upośledzony ślepaku!!!! Faszystko jedna!!!!! Ty mi tutaj anarchię chcesz zaprowadzić świnio !!!!Idiotyczna szmato i do tego czerwona!!!!!!! Ty...ty...popleczniku kaszy!!!!!!!!- Darła się ile sił w płucach Aldi, plując przy tym obficie gdzie popadło i czerwieniąc się coraz bardziej. Aktualnie była buraczkowa. Lilka zaczęła ryczeć, czując się jak śmieć. Już miała się rzucić za okno, ale Kajka ja powstrzymała.
- Dosyć girlsy...błagam Aldi... nie krzycz tak przeraźliwie...boimy się- powiedziała Kajka.
- I tak ma byc!!! - krzyknęła aldi, ale sobie juz odpuściła z ta teorią.- Na przyszłość Lilka nie próbuj nawet mnie wykiwać!!!!!! Ja wiem, ze ty podkuwałaś sobie pod ta kołdrą!! Głupia nie jestem.
- Ale Aldona...Aldi przyjaciółko najdroższa... moja siostro najukochańsza...- zaczęła Lilka.
- streszczaj się szmato!!- krzyknęła Aldona.
- No więc Aldona...Aldi przyjaciółko najdroższa... moja siostro najukochańsza... ty dla które żyję..
- To juz słyszałam!!!!!!!!!!
- Aldi... chodzi o to, że ja się lubię uczyć! Błagam pozwól mi!- krzyknęła padając na kolana przed Mcnugets, niczym przed cesarzową. To się Aldi spodobało.
- Och.. no dobrze Lilka... czego się nie robi dla przyjaciół...- rzekła z łaską.
- Jesteś kochana Aldonko...-powiedziała Lily i rzuciła się jej na szyję.
- No dobrze.... dobrze.... juz wystarczy...- wydusiła z siebie Aldi.
- Powinnyśmy być dla siebie milsze i więcej czasu ze sobą spędzać- powiedziała Lilly.
- Good idea- powiedziała Aldi.
- Bon idee- zakrzyknęła Kajka, cos po frenczu i poszłyśmy na breakfest.

Ale przed drzwiami była niespodzianka. To ta ex moja przyjaciółka Dorka. Klęczała we włosiennicy przed drzwiami, chyląc czoło na znak pokuty. Jak tylko wyszłam powiedziała "to dla ciebie Aldi", i zaczęła recytować:

Miałem dziwny sen, może i nie całkiem senny.
Zdawało mi się, że nagle zgasnął blask dzienny
A gwiazdy w nieskończoność biorąc lot niezwykły, zabłąkawszy się, olsnąwszy, uciekły i znikły
Bez nadziei powrotu
Ziemia lodowata wisiała ślepa pośród zaćmionego świata
Ranki wzeszły, minęły, ale dnia nie było i wszystkie namiętności stłumiła trwoga
Serce rodu ludzkiego jedna żądzą biło
Cały ród ludzki prosił o jedno boga:
O światło


- Ty jesteś tym światłem dla mnie Aldono...- Mcnugets się kompletnie rozkleiła, bo uwielbiała Byrona.
- Och Dorcia... jesteś z powrotem w naszym bandzie, ale pamiętaj- zawsze się juz mnie słuchaj!- powiedziała. Dorka rzuciła się jej na szyję i zaczęła ryczeć. Przytuliła swa twarz do jej. Po policzkach Dorki wciąż spływały strumieniami łzy. Aldona też uroniła kilka łez, ale potem szybko się pozbierała.- Chodźmy już- powiedziała hardo.

Zeszły na śniadanie. Po śniadaniu poszły na lekcje. Pierwsze były eliksiry.
Aldi jako pierwsza uwarzyła bezbłędnie eliksir szczęścia. Zarabia sporo punkciorów i cała podjarana wyszła z klasy. Potem były jeszcze inne lekcje, ale na nich już Aldi nie było.
Zrobiła sobie wagary. Z kim?? To w następnym odcinku…

komentarze [20]

Dorka out of band i rozmowa z Tomem! >> niedziela, 1 kwietnia 2007 20:09:41
Oki to od początku! Jakby co to sex to po frenczu płeć wiec bez skojarzeń zboczuchy jedne!!!! Tak, tak... jush widzę jak się tak ślinicie...paskudy jedne!
Po troisieme guerre mundiale (czyli naszej hiper-super bitwie na cały Hogwart, gdzie JA i girlsy z mojego bandu( Lilka debila, co wysprzedała wszystkie swoje majtki Jamesowi Potterowi (staremu Harrego pottera); Kajka- bolszewicka świnia bez mózgu, co cały czas się popisuje frenczem, no ale musze ja 3mać bo czasami mushe na kogos powrzeszczec, nie?? hehehe.....(ŻARCIK-HAHAHAHAH......hehehehe....hihihihi ech...jak ja jush zapodam jolka to wszyscy plują na ziemi ze śmiechu!!!!!! Ale mam to po babci, (czyt. elficka krew- a to nie byle co!!! Jestem przez to mądrzejsza) no i jeszcze Dorka( dzikuska z radia Maryja) Oki , no to to jest mój suprowy band, no i my w zeszłym dniu, czyli wczoraj po prostu zgniotłyśmy Halinę G. pseudonim kasza, na pył!!!!!!!1 ECH.....TO BYŁA BITWA WSZECHCZASÓW!!!! Z JEDNEJ STRONY ALDI, SUPER BRYKA, KTÓRA NIE PRYKA, CZYLI JA( HEHEHEHHE OFKORSIAK ZARTUJE) A Z DRUGIEJ STR. KASZA HALINA!!!!!!!!! Jeżeli ktoś chce wiedzieć cos o tej wojnie i o tym jak plułam gryzłam, biłam i kopałam Halinę, to popatrzcie na dół.!!!

dzisiaj rano byłam znowu wkurzona, bo Dorka zawaliła mi mojego iPoda!!!!
- Gdzie mój iPod girlsy???????- zapytałam.
- Wzięłam sobie, bo na moim nie odbiera radia Maryja!!!!- powiedziała Dorka
- Ty suko!!!!! ja ci wcale nie pozwalałam.!!! Ty komuchu, ty rasistko!!!!! Ty homofobie ty pieprzona michnikowszczyzno!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!- darła się Aldi ile sił w płucach. nie wiedziała co to wszystko znaczy, ale myślała ze to coś złego, bo trochę się znała na hiszpańskim.
- Co ty gadasz? Aldi!
- Milcz!!!!!!! Jesteś zła!!
- Nie mów tak do mnie! Mam dość!- próbowała mnie ośmieszyć Dorka.
- Jak śmiesz!! Cicho lesbijko!!!!- tak wrzasnęłam, ze ja całą oplułam. Nie chciałam, ale dobrze jej tak/.
- Oki...sorki. w sumie nie powinnam zawalać twojego ipoda... Wybaczysz...?
- NIE!!! miarka się przebrała Dorka!!! Najpierw zadajesz się z wrogiem, a teraz zawalasz moje rzeczy!!! BASTA!!! DOSYC!! Kumasz??
- Kumam, ale nie chce kumać! To nie może być koniec!!! BŁAGAM!!!- Dorka się rozryczała (beksa paskudna!) i na kolanach mnie zaczęła błagać.
- NIE! NIE! NIE! Wylatujesz z naszego bandu!!! A teraz zejdź mi z oczu!!! W ogóle masz zakaz wchodzenie do tego pokoju!! Od dzisiaj śpisz w kiblu!!! Miarka się przebrała!!!
- Nie.... Aldi... zlituj się!- krzyczał zasrany sługus rydzyka.
- Nie mów do mnie Aldi! Od dzisiaj jestem dla ciebie Sz.P. Aldoną Mcnugets albo Królową. Wynocha teraz!!!
Hahaha... a ona jak zbity pies uciekła....oh yeah,...jestem boska...
- Aldi... Dorka była nasza przyjaciółką- powiedziała Lilka.
- I co z tego? To od dzisiaj nie jest! Zanotuj to sobie i zapamiętaj! Bo to zmiana na dobre!! A wy tesh uważajcie! Was tez może spotkać ten los- zagroziłam, bo chciałam być groźna.
- Aldi...daj jej jeszcze jedna szansę!- powiedziała Lilka.
- Nie! I wiesz co? Wiesz co znalazłam pod jej łóżkiem??- zapytałam jej.
- Nie!- odpowiedziała z przerażeniem na oczach i twarzy i w ogóle wszędzie na niej było przerażenie.
- Twoje majtki!! To nie stary Harry’ego Pottera ci je ukradł!! To Doracas była złodziejką!!!
- Och nie!!! Naprawdę??
-Tak!- Oszukałam ja. śmiejąc się w środku z wyśmienitego oszustwa, które sprawi, że girlsy będą po mojej stronie.
- Oki.... ech ty zawsze masz racje Aldi- powiedziała Lilka.
- No właśnie!!! Jesteś taka super!- dołączyła się Kajka.
- Dobra, dobra girlsy... nie podlizujcie się i tak wam nie dam cukierków!!!! Hahahahaha.....hehehehe.....hihihihi.....hehehehe.....ehehehehe......hahaha.....- zaśmiewałyśmy się wszystkie trzy z mojego jolka na podłodze, waląc ręką w ziemie!
- Ech chodźmy już na śniadanie- powiedziała Lilka.
- OK.- zgodziłam się poszłyśmy.

Na dole od razu zauważyłam Dorke, która ryczała na całą WS, przy stole Gryffindoru. wszyscy się na nią japili. A nikt nie wiedział, że ją wykopałam z bandu. Więc ta wiocha jaką ona robiła, tez spadała na mnie! Co za wstyd!!! Zrobiłam się cała czerwona i zaczęłam się pocić!!! Ech! Moja twarz była już buraczkowa, kiedy do niej podeszłam... trochę ze wstydu, trochę ze złości.
- Co mi tu ryczysz Dorka?>?- krzyknęłam tak, ze ją oplułam.\
- Bo mi smutno!!!! Ja chce być dalej w bandzie!! Ja się zabije!!! Przyjmij mnie spowrotem!!- ryczała i szlochała.
- Ehehehe....myślisz że to coś da?? Tak?- zapytałam ta dzikuskę, najzimniej jak potrafiłam.- Tak? To masz!!!- wrzasnęłam i chwyciłam owsiankę w garnku leżącą na stole i wylałam jej całą owsiankę na głowę. Hahaha... była cała zalana owsianką! Zaczęła ryczeć, jeszcze mocniej!! Zaczęła się szamotać! Walić w stół garnkiem. Trochę (przyznam) zrobiło mi się jej żal. Ale nie! Ja nie mogę tego pokazać!!! Musze być twarda! Dla Toma! Dla mnie! Dla nas! On nie zechce jakiejś litościwej ofiary losu! Musze być silna! Musze być kimś!! Muszę być okrutna i władcza! Jak on! Musze zawładnąć! Musze wykończyć Halinę i jej fanklub!
- Hahahahaha....heeheheh Co za dzikuska! Co idiotka! Kretynka!! Głupia, dzikuskowata kretynka!!! Lesbijka!!! Szmata!!! Komunistka!!! Pieprzona komunistka!!! Bolszewik! Czerwona szmata!!! Michnikowszczyzna!!! Kurka, z kim ja się zadawałam??? Ty sługusie idiotów!!! Ach!!! Ty szmato skończona!!! Nie zasługujesz na zmywanie mojej podłogi!!! Jesteś niczym dzikusie!!! NICZYM!!!0 wrzeszczałam na cała sale. A wszyscy się na mnie japili! Nawet Tom! Widziałam to! Musiałam jakoś wyjść z tego z twarzą. Więc zaczęłam rechotać!!! Tak! śmiałam się na cała salę, udając, ze śmieje się z Dorki! A potem... wszyscy ...no prawie wszyscy... zaczęli się śmiać razem ze mną i rzucać w Dorkę jedzeniem. A ona uciekała.... i uciekała... i w końcu uciekła z WS. No i zaczęłam wtedy jeść śniadanie jak gdyby nigdy nic.

Potem poszłam na lekcje. Byłam juz po podwójnej transmutacji i wróżbiarstwie, gdy zobaczyłam Toma ze swoimi kumplami. Szli w moją i girlsów stronę. Wyprostowani, dumni i pewnie siebie. Z Tomem na czele. Biła od nich niesamowita aura. Kiedy szli wszyscy im ustępowali drogi. Wszyscy szanowali Riddla. Czy chcieli czy nie, czuli mimowolny respekt. On juz po prostu taki był. Dominował wszystkich pod każdym względem. Chciałam być właśnie taka jak on. To był mój ideał i mój Romeo. Zbliżał się do mnie. A kiedy dzielił nas juz tylko metr zatrzymał się.
- Hej Tom- powiedziałam uwodzicielsko.
- Hm... Witam Mcnugets.
- Co tam u ciebie- zapytałam bardzo milo.
- Wybacz, ale nie odczuwam potrzeby dyskutowania z tobą o moim życiu prywatnym.
- Daj spokój Tom...
- Nie. To ty musisz się uspokoić. Jak ci się uda tego dokonać to porozmawiamy.
- Już jestem spokojna!- zakomunikowałam, cała podniecona.
- Chodź więc- powiedział sucho i złapał mnie za ramię, popychając w kierunku pustej klasy. Weszliśmy... och byłam taka szczęśliwa...
- Więc powiem bez ogródek Mcnugets. Masz potencjał, ale jesteś skończoną idiotką. Dziwne połączenie, musisz przyznać. Jesteś zdolna, ambitna, nie brzydka, ale przy tym zachowujesz się jak głupie, rozkapryszone dziecko. Nawet nie wiesz ile przez to tracisz. Mogę Ci pomóc się zmienić. Mogę sprawić, że staniesz się zupełnie innym człowiekiem. Lepszym.
- Zrobiłbyś to dla mnie- zapytałam. Wiedziałam, że mnie obrzucił wyzwiskami, ale nie potrafiłam być na niego zła. Miłość mnie zaślepiła.
- Tak- odpowiedział sucho. Zajrzałam mu w oczy, jednak nic nie dostrzegłam. Były takie puste... Skierowałam więc wzrok na jego twarz. Była nieprzenikniona. Kamienna jak głaz. Nie byłam w stanie odczytać z niej nic. Nie mogłam mieć pojęcia jakie są jego intencje i zamiary.
- Oczywiście zrobię cokolwiek zechcesz- powiedziałam potulnie.
- Świetnie- skwitował, po czym wyjął z kieszeni jakąś listę.- Przeczytaj to. Gdy to zrobisz, daj mi znać.- Powiedziawszy to wyszedł. Szybko spojrzałam na tą strasznie długa listę lektur... "Dobre wychowanie"..."Maniery i zasady"..."Sztuka Konwersacji"... "Erystyka"... i wiele, wiele innych...Ech! Po co mi takie książki? Nie wiedziałam! Ale i tak miałam zamiar to wszystko przeczytać dla Toma!

< Zaratustr >

komentarze [7]

Troisieme guerre mondiale- compte a regler de mafia de Kasza et Aldi avec sa band! >> niedziela, 4 marca 2007 02:24:29
To był brzydki dzien. Bardzo parszywy. Nie było pogody dla bogaczy, o nie !!! To był dzień w którym, była hiper wielka rozruba w hogwarcie!!! Aldi czuła się bardzo wkurzona od rana. Nawrzeszczala na wszystkich ktorych widziała! Najgorsza była Lilka:
- Widzialaś moje majtki???
- Nie!!!!- krzyknęłam- Ty dziwko jak mozesz sie mnie pytać o takie rzeczy!!!! Jesteś zwykla szmata!!!- wrzesczalam i plułam cała czerwona.- Oskarżasz mnie o kradzież??? To miała być aluzja??? Myślisz , że ja z moja elficką krwią kradłabym twoje szlamowate majtki suko???? Jak śmiesz!!!!
- Sorki Aldi nie chciałam....- powiedziala Lilka debilka very wystraszona.
- Co??? Milcz i złaź mi z oczu idź na śniadanmie natychmiast!!!!
- Ale ja nie mam majtek!!!!
- Masz tylko jedna pare???
- Tak! reszte mi zawalił James!!!
- A kto to??
- Ojciec Harrego Pottera.
- A kto to Harry Potter??
- Właśnie nie wiem
- Dobra, my tu gadu, gadu, a jestesmy w srodku awci(awantury)!!!! No dobra wiec zabieraj swój tyłek na śniadanie!!! Już!!!!
- Dobra!!! Już idę, tylko nie krzycz tak!- powiedziała i sobie poszła/
- Ych...trzeba się jej pozbyć- zrzędziła Aldi.( Aldi to ja) miałam to w zwyczaju(zrzędzenie) odkąd zbankrutowałam i Paris Hilton udawała że mnie nie poznaje na ulicy i nawet jej pies juz mnie gryzł!!! To było bardzo niemiłe... czuła sie gorsza i mniej fajna. Teraz sie obudzila ze swoich myśli o przeszlości i zobaczyła ze Kajka i Dorkas sie na nia dziwnie japią.
- Co się tak japicie??? Nie macie swoich spraw????
- Musimy ci powiedzieć coś bardzo ważnego!! Ta kasza, to znaczy Halina Grabowiecka po tym jak wykradłaś jej skarpetki Riddla, które ona sama ukrdła w pierwszej klasie, kiedy wąchała jego rzeczy, jak go nie było w dormitorium, teraz się szykuje na wojnę!!! Wczoraj widziala jak z nim gadasz, do tego! Jest nieźle wnerwiona!
- Eee tam...- powiedziała jakby mnie to nic nie obchodzilo.
- O nie!! Halina chce nas zaatakować z całym swoim fanclubem!!! Trzeba się pomodlić!
- TY lezbijko!!- Krzyknęła Aldi. Nie wiedzila co to znaczy, ale troche kumała po hiszbansku i znała świat więc myslala ze to coć złego.
- Nie jestem lezbijką Aldi!!!
- Jesteś a w dodatku jestes zła!!!
- Ojcze nasz który jest w niebie, święć się imię twoje, przyjdź królestwo twoje, bądź pochwlona...
- Zamknąć mordy!!! Rozgryzłam cie jesteś z radia maryja!!! Zatrudnil cię Rydzyk! Wiem kto jest, bo on jest przeciwko elfom, bo nam zazdrości!!!!
- No nie, nie zatrudił mnie! Ale słucham go czasami na ipodzie!
- Milcz zdrajco. Idziemy na dół na wojnę gangów!!!!
Poszły najpierw do kuchni po amunicje, a potem z workami kaszy, weszły do Wielkiej znalazły Lilkę z jakimś okularnikiem.
- Kto to jest???- Wrzasnęła Aldi na całą WS.
- Cicho Aldi nie rób mi obciachu, błagam...
-Co??? Jak śmiesz suko????
- Nie pozwolę ci tak do niej mówić!!- krzyknął okularnik
- Kim on do diaska jest Lilko debilko???- Lilka podeszła do mnie i powiedzila mi na ucho, tak ze tylko ja to słyszałam:
- To stary Harrego Pottera, ale cicho, bo próbuje go wyrwać, bo jest nadziany! Błagam nie przeszkadzaj!
- Nie ma mowy!! Mamy wojnę!!! A ty się zabawiasz z tym okularnikiem!!!
- Co?- zapytał wyraźnie oburzony okularnik.
- Cicho okularniku!!!
- To że nosze okulary wcale nie znaczy, ze jestem okularnikiem! Nazywam się James Potter.
- Dobra dobra nie oszukasz mnie ty okularniku- bolszewiku!!!
- Spadaj!!
- Ty spadaj jełopie!!! Lilka zabraniam ci się z nim spotykać!!!- wrzasnęła, tak, że wszystkich opluła- Idziemy teraz na wojnę!!! Trzymaj worek kaszy i ruszamy na stracie z Haliną Grabowiecką( pseudonim kasza)!!!!
- OK!- powiedziała wojskowo.

Spotkały się z kaszą, na środku korytarza. Po jednej stronie była Halina, razem z całym fanklubem(gryzoni-bo takie mialy ksywki. Tam była: żaba czyli dziewczyna bez szczęki -nie gryzła wcale z tego powodu. Zając czyli Agata Kucharka, miała takie zęby zupełnie i włosy takie jak siano i całe wyglądały jak podłączone do prądu. Do tego pasowały jej sztruksowe buty i piżama. Tam znajdował sie tez Makuch pseudonim Makuch-to był po prostu makuch, czyli pijaczek ze szkolnego barku z monopolem. A Kacper to był dresiarz z przystankersów( to takie snacki). Miał zawsze żółtą czapkę i szlugi . Jego ulubione to było Marlboro i dlatego przyłaczył do klubu Tom Marlvolo Ridlle bo myślał że będą tam szlugi. Bo to podobne nazwy i mu sie skojarzylo, no wiecie marlboro i marlvoro. Jeszcze w tym klubie był Maciuś pseudonim grabarz, słynny gwałciciel z ravenclawu, ktory miał ochote na Toma od pierwszej klasy ale bał sie sam podejśc, wiec zapisal sie do clubu. Potem była prawa ręka Haliny- Diana pseudo procent. ( to takie znaczki na alkocholu). Kiedyś chciała byc fajna zeby być blądynką tak jak jedna z 2 najładniejszych dziewczyn w hogwarcie, czyli katherine, więc się pofarbowała. (Tom gadał z nimi tylko czyli z Katherine i Nathalie.) Cały fanklub Haliny ich bardzo nienawidził, ja też.!! Wracając do Procenta, to jak jej odrosły normalne szare włosy, miała bardzo brzydkie odrosty do połowy głowy, była też bardzo gruba ( myślę że to farba jej zaszkodziła) z pryszczami na całej twarzy. Jej ksywa była od tego że lubiła sie napic czasami a je najlepsza psiapsiola Lena pseudo Puma była !!!! Kuracja zamienienia sie w Nathalie sie nie powiodła i teraz wygląda jak jeżozwierz a nie puma ma krotkie wlosy na glowie za kare. puma bo ona tak lubi- jest drapiezna i agresywna- tak mowia). Byla to cała mafie Haliny G. pseudonim kasza, zbiegłej z Azkabanu, ale nikt się nie skapnął że uciekla z Azkabanu i dalej sie uczyła w szkole!!! A po drugiej stronie dzielna drużyna Aldi czyli girlsy band. czyli Kajka Gradenko( bolszewik popisujący się frenczem), Dorka (sługus i fanka Radio Maryja) a potem na dokładkę Lilka ktora wszystkie swoje majtki wyprzedała temu okularnikowi. Tylko JA czyli Aldi byłam fajna z całego towarzycha!!!
- Uwaga!!! Lepiej się chowaj kaszo!!!- wrzasnęłam.
- Nic z tego pucybucie!!!- ta też wrzeszczała
- Jak to pucybucie??- zapytałam.
- Nie wiedziedzilaś?? Jesteś nędznym pucybutem, dlatego że nazywasz się Aldi, a to prawie jak Aldo. Czyli buty pucybucie.!!- powiedziała triumfalnie Grabowiecka/
- Przegięłaś kaszo gryczana!!! Ty skończony skurczybyku!!!!! Nienawidzę cię suko!!!!- wrzeszczała cała czerwona Aldi, plując na około.
- Mcnugetts, aleś ty głupia...heheheh hihihi heheh hahah jestes taka brzydka!!!- krzyczała Halina.
- Dosyć tego !!!!! Girlsy do ataku. Lilka zaczynasz!!!
- Ale to niezgodne z regulaminem!!
- Chcesz żebym powiedziała dyrowi gdzie są twoje majtki??
- Nie! Tylko nie to- powiedziała Lilka debila i okrzykiem wojennym, cała czerwona, rzucila się na Halinę, wysypując jej cały worek karszy na głowę. Potem było piekło!!! Kasza fruwała wszędzie. To gryczana, to jęczminna, nie wiadomo bylo juz w ogóle o co kaman. Nkt nic nie widział oprócz kaszy. Nikt nie wiedział w kogo rzuca!!!!! Był Haos!!!!! Tylko ja wiedziałam ocb. Wcierałam Halinie w te jej paskudne włosy kaszę, wrzeszcząc jej do uszu( chciałam żeby ogłuchła!! heheh) Kopałam i gryzłam!! Wpychałam jej ta kaszę to buzi i zmuszałam żeby polknęła. Plułam na nią i jescze mocniej kopałam!!! A ona nie mogła się obronić. Hahahahahahaha!!!!!
Kajka zaczęła strzelać fotki na pamiętkę: Żaba-Ufo targane za włosy po podłodze, Makuch kopany, z głową w kaszy, Kacper opluwany i brutalnie bity przez Lilkę, Maciuś ktory obrzerał się kaszą dobrowalnie. Lena, którą gryzła i obrzucała kaszą( wpychała do ust i do uszu jej kasze i wrzeszczała: Masz za swoje bolszewicka świnio) Dorka. A na koniec "procent", rzucany o ściane i opluwany! Tak byłam bogiem wojny!!!! A wszędzie była kasza!!!
Z boku nagle zobaczyłam Toma, stał z Katherine i Nathalie i się śmiał ironicznie. Wzięłam to za dobry znk i ruszylam do dalszego boju!!! Bylam jeszcze bardziej waleczna, jeszcze bardziej gryzłam Halinę, mocniej kopalam, i bardziej obficie plułam!!!!
Nagle zobaczył nas Dumbel. Nie wiem skąd się wziął!!! Jak nas zobaczył, to od razu wezwał ochronę...łeeee...niestety koniec, a juz prawie zagryźliśmy tych skurczybyków z fanclubu Kaszy!!!!
Skutki: Wszyscy dostali szlaban. Halina ma wygryziony przeze mnie na twarzy napis-kasza i liczne blizny, ufo nie ma nosa, Makuch pluje do dziś kaszą, Lena ma zjechanego ryja i siniaki, Diana nie ma włosów( i jej juz nie odrosną bo polaliśmy jej głowę rozżarzoną oliwą) , a kacusiowi się zgubiła żółta czapka i zapalniczka zippo!

< Zaratustr >

komentarze [184]

This day! >> poniedziałek, 26 lutego 2007 23:06:14
Rano się obudziłam o 5. Normalka dla mnie było wstawanie o 8. Ale to był TEN DZIEŃ w ktorym mam zamiar wyrawac na dobre Toma Riddla! Mylam sie brdzo dokladnie, a potem szukałam godzine jakis wystrzalowych ciuchów w mojej szafie, takich ktore sie spodobaja Tomowi! W koncu, po bardzo, bardzo, bardzo dlugiem czasie wybralam! Byla to turkusowa, obcisla bluzka na jednym ramiaczku, na to przeswitujaca różowa góra, tak zeby bylo widac ta pierwsza bluzkę. a na dól spudnice tez rozowa, sztruksową, zeby mi pasowaly kolarami ubrania. Wygladalam odlotowo! Zrobilam sobie tez oczywiscie makijarz. Malinowa szmina, a do tego powieki pomalowane na turkusowo, duzo tuszu, wydluzajacego żęsy(koloru niebieskiego). Na to wszystko puder bronzujacy. Ach wygladalam jak bogini!!! A potem wpadalam na jeszcze jeden genialny pomysl co do mojego dzisiejszego wygladu. Pokarbowalam włosy, spielam ich troche spinkami, zeby nie zaslaniamy twarzy i dumna z mojego dziela wyszlam very happy z kibla. Girlsy zaczynaly sie juz budzić! Nie moglam sie doczekać aż mnie zobacza i sie zsikaja z zazdrości! Pierwsza sie obudziala Dorka.
- O boże!!!! Gosh!!! Jak ty superowo wyglądasz!!!!- krzyczala.
- Wiem!!- ja tez krzyczalam, bo bylam very very happy.- Siedzialam przed lustrem i sie pindrzylam 3 godziny!!! Ale sa efekty, no nie????
- Jasne ze sa, niegdy nie widzialm nikogo ladniejszego i bardziej stylowego!- dolaczyla sie tez Kajka.
- Oh!! Dzieki dziewczyny!
- A dla kogo sie tak wystroilas i wymalowalas??- zapytala Lilka.
- Pour Tom Riddle bien sur!- Kajka jak zwykle popisywala się frenczem.
- Że co? Znowu nic nie kumam Gradson!(od Gradenko)
- No mowilam, ze dla Tomusia się tak wystroilaś oczywiście.
-Ach no tak....hehehe! Myślicie że mi padnie od razu do stóp, czy bedzie grał twardego???? Hahahahaha..eheh...hahahahah hihihih hahah- ryłam się na ziemi z tego wysmienitego jolka.
- On zawsze gra twardego, ale wiesh nie poddawaj sie!!! To najwazniejsze! Pamietaj jestes zajebista dupa, a do tego modna i stylowa. Super inteligentna. A twoje pochodzenie.....Każdy by chcial miec korzenie elfickie przeciez wiesh!!!- Zachwalala mnie podniecona Dorka.
- Dżinx Dorka!!! Kocham cie dziewczyno! To co idziemy na dół?
- Jasne!!!- krzyknęła Kajka.
- Ale wiesz co? Bez obrazy i urazy Aldi, ale... chyba Tom nie lubi takich jaskrawych kolorów. Moze lepiej by było gdybys zmienila chociaz dół na czarno, co???- próbowała sobie urządzić pojazd po mnie Lilka. Ale ja dzieki mojemu zajebistemu poczuciu humoru, obronilam się:
- Nie lubi jaskrawych kolorow bo jest chlopakiem Wyobrazacie sobie Tomusia w róźowym??????!!! Hahahahaha.....ehehe......hahaha.hehehe.....hihihihih.....hahah- znowu się ryłam na ziemi, waląc pięścią w ziemie, a girlsy razem ze mna. Oprócz Lilki debilki(tak ja nazywam jak mnie wnerwia).
- Aldi!!!! Ty nic nie kumasz!!!! Ja to robie dla twojego dobra!!!!!-krzyknęła ze lzami w oczach!
- Jestes zdrajcą!!!!!!- zaczęłam wrzeszczeć- Ty szmato, ty skurczybyku!! Do diaska, z kim ja sie zadaje????!!!! Założe się ze zdradzasz mnie!!!! Przekazujesz o mnie info tej kaszy!!!!
- Jakiej kaszy???!!!!
- Halinie!!!! - wrzasnelam, tak ze pewnie slyszal mnie caly hogwart.
- Nieprawda!!!- próbowała sie ratować, ale ja i tak jej nie wierze!
- Je pense que tu tu pouvoir...-zaczela sie popisywac Kajka, ale jej przerwalam.
- Zamknij sie idiotko!!!!! Zamknij ryja!!!! Ty tez brałaś w tym udzial???
- Nie!!! Przesięgam!!! Ja..
- Zamknąć mordy!!!!!!! - krzyknęłam i zrobiła się cisza.
- Od tej pory to ja zarządzam naszą załogą, naszym bandem!!! Będzie mniej kłótni!!! Ktoś ma może coś przeciw???!!!- wrzasnęłam, z bardzo groźna miną, opluwając je przez przypadek.
- Aldi...Aldi...Tu ne peut pas dire a nous qu...
- Zaraz Cie wpierdole jak jeszcze jedno słowo usłycze po frenczu!!!!!- wrzeszczałam znowu cała czerwona.- Ktoś ma coś przeciw????? No proszę??? Nikt??? OK!!! To od dziś jestem wasza władczynią!!! A wy moimi poddanymi!!! Wszystko bedzie uzgadniane ze mną!!! Koniec tego dobrego girlsy!!! Teraz ja będe rządzić!!! Mam to w żyłach po mojej babci!!!! Zamykam na razie sprawę!!!
- a jaką monarchię wprowadzasz??? Wiesh troche się o tym uczylam jak jeszcze byłam w mugolskiej l'ecole....PRZEPRASZAM szkole...
- Co ty znowu za bzdury opowiadasz??? Bolszewicy cie tego nauczyli swinio???- wrzesczałam czerwona.
- Nie jestem bolszewikiem!- próbował się Gradson bronić
- Jesteś !!!! Jesteś zapyziałym i zagrzybiałym komunistą!!!!!! Ale sie nie martw!!!! Wytępie to z Ciebie !!!!!
- Juz sniadanie. Mozemy iść na sniadanie??- apytała grzecznie Lilka.
- Tak, tylko poprawię make up. Macie na mnie czekać za drzwiami!!!


Pare minut później, jako przywódczyni naszej spółki szlam na jej czele na śnadanie. Idąc tak, wpelni chwały i glorii spotkałam Tomusia!
- A jednak przyjęli cię do cyrku. To twój sł€żbowy strój?- zakpił ze mnie.
- Hahahah hihihi....zawsze miales poczucie humoru Tom!
- Myślałem ze już gorzej nie mozna wyglądac, a tu takie zaskoczenie....
- Oh Tom....przestan zartowac sobie heheh
- Nie sadzilem ze mozna upaść az tak nisko....
- Przestań! Nie możesz się tak do mnie odzywać!- Riddle wykrzywił tylko wargi w ironicznym usmieszku.
- Ah no tak zapomniałem...elficka krew...
- No właśnie!
- Dziecko drogie nie wiem czy sobie zdajesz sobie sprawę z tego, ze twoje poczucie wyzszości, zbudowane na tym ze w twoich żyłach płynie elficka krew, może być co najwyżej obiektem zartów, w zadnym razie argumentem w dykusji...
- Jak ty pieknie gadasz!!! Ale z ciebie krasomówca Tom!
- To jest po prostu niewiarygodne...Ty tak kompelnie nie posiadasz szacunku do siebie i godności, że rozmowa z tobą po prostu jakiś jeden wielki żart. Wybacz ale nie mam czasu, aby kontunuowaś tą denną konwersację. A teraz zejdź mi z drogi.- posunełam sie. on poszedł. A ja poszlam na lekcje.

< Zaratustr >

komentarze [2]

Problemy sercowe, a szkoła. >> piątek, 23 lutego 2007 17:29:18
Minęło kilka tygodni harówy, wyciskalam z siebie siódme poty, zeby nadążyć z wkuwaniem, za moimi przyjacółkami. A i tak nie byłam takim kujonem jak one, to po prostu nie bylo zakodowane w mojej psychce. Po prostu, tak już było, jest i będzie. Po za tym miałam wielkie problemy sercowe. Tom Riddle, przy kazdej okazji mnie ośmieszał i poniżał przy wszystkich. WYŻYWAŁ SIĘ NA MNIE!! A ja tak go kocham!! On jest sensem mojego życia. Moim największym marzeniem. Zreszta od kiedy go zobaczyłam na peronie był moim marzeniem. To była miłość od pierszego wejrzenia. Tragiczna miłość, to prawda... BARDZO tragiczna, przecież on chyba nie ma uczuć! Byłam na paru spotkaniach, jego fanclubu, organizowała to wszystko Halina- nazywana jego fanką nr.1; Bardzo mnie ona wkurzała. Często miałam ochotę ja pobić i zagryźć na śmierć, więc odeszłam z jej fanclubu i założylam własny. Ale nie wypalił, więc go zamknęłam. Nie wiem już co robić, ja go tak kocham, a on mnie tak nie lubi! On sobie szydzi ze mnie przy każdej możliwej okazji! Chuj!! Ale bardzo przystojny chuj....niestety. Z moich mysli, mnie zabrała z powrotem na ziemie Kajka:
- OK, zróbmy małą przerwę we wkuwanku! Mam horoskop miłosny!!
- Aaaa...ale supcio!- krzyknęła Dorka- Skąd go masz???
- Kupiałam w mugolskim kiosku, jak jeszcze byłam w Rosji!
- Jak to w Rosji?- zapytałam
- No jestem rosjanką, nie wiedziałaś dziewczyno??- zapytała Kajka.
- Jesteś bolszewikiem??!!- krzyknęłam cała czerwona.
- Nie!! Mylisz 2 rozne sprawy!!!!- ta też teraz krzyczała.
- Girlsy!! Dziewczyny!! Cisza!- krzyknęła Lilka.- Aldi, Kajka nie jest bolszewnikiem!
- Czerwona szmata!!! Komuniści!!!- wrzeszczałam na cały PW.
- Ty rasistko!!!- ta też teraz wrzeszczała- Ja ci dam czerwona szmatą, to zaraz w łeb dzikusie głupi!!!! Skończony skurczybyku!!!
- W moich żyłach jest elficka krew nie zapominaj!!!! Nie mozesz sie tak do mnie odzywac!!!
- Mam gdzieś elficką krew!!!- krzyczla Kajka, tez juz czerwona.
- STOP!!! Dosyć girlsy, dosyć... tych sporów!!- krzyknęła Lilka.
- OK- powiedziała Kajka. Ja tez chcialam skonczyc kiedy Dorka zapytała:
- A co to komuniści i bolszewicy?
- To tacy plugawcy!!! Takie czerwone szmaty co sa komunizmem!!!- znowu krzyczałam- Oni są głupi i nie maja mózgu!!!! Są źli!!! To rosjanie!!! Zla rasa!!!! To Kajka!!!- wrzasnełam, tak ze niechcący oplułam Kajke, ale tak naprawdę nie chciałam.
- Ty szumowino!!! Jak smiesz na, mnie pluć!!!! Zabije cię!!!!- krzyknęla i się na mnie rzuciła.
- STOP!!!!- wrzsnęła Lilka i weszła pomiędzy nas. Dopiero teraz zobaczyłam, jaka jest sytuacja. Wszyscy Gryfoni, siedzili cicho i sie na nas gapili, a Kajka wlaśnie się na mnie rzucała z nożem!
- OK, przesadziłyśmy.- powiedziałam
- Ty przesadziłaś!- krzyknęła Kajka. Już chciałam powiedziec, że to bolszewicy zawsze przesadzają, ale Lilka nam przerwala.
- Obie przesadziłyście! Teraz wszystkie siadamy i zapominamy o kłótni!
- Tak się nie da, niech sie przeproszą- powiedziala Dorka.
- Masz rację Dorka. Macie się przeprosic w tej chwili!
- OK Soraski, naprawdę nie chciałam, załuję, jest mi przykro itd. itp.- powiedzialam
- Ja tez mówię sorry. Zapominamy, o tym?- zapytała Kajka.
- Tak.- powiedzialam i sie z nia przytuliłam na zgodę.
- Ok, to teraz wróćmy do horoskopu girlsy!- powiedziała Kajka.
- Kto pierwszy?- zapytała towarzycha Dorka.
- Ja!! Koniecznie ja!! Musze się dowiedzieć czy mam szanse u mojego idealu!- krzyknęłam.
- Ja w te horoskopy nie wierze- powiedziała sceptycznie Lilka.
- Cicho! Zapodawaj Kajka!- powiedzialam
- OK. Alors, si tu veux savoir qu'est-ce que...
- Przestań!!!- wrzsnęłam- nie kumam ani słowa po frenczu!!
- OK. To to jeśeli chcesz wiedzieć, co się czeka w miłości to ci to zaraz wyjawię. Narazie przechodzicie kryzys, ale to sie niebawem zmieni, wystarczy tyllo trochę inwencji i zaangazowania, a są szanse!
- Jesteś wróżbitka od siedmiu boleści! Ona przeciez nie śpi, po nocach, zeby wymysleć jak jeszcze poderwać Toma. Wiecej zaangażonania sie nie da.- zażartowała Dorka.
- Eee tam cicho Dorka! Mam więc szanse!! Hura!!- krzyknęłam. Potem już nie słuchałam ich dalej, taka byłam szczęśliwa. Ach...tak wierzyłam w to!

< Zaratustr >

komentarze [8]

Premiere jours au Hogwart! >> czwartek, 22 lutego 2007 19:56:33
Rano jak sie obudzialam, malo nie spdalam z łóżka jak zadzwonił budzik Lilki Był taki głośny i brzęczący! Po prostu i centralnie koszmar.
- Kurka!! Co za skurczybyk ma taki budzik????- wrzasnęłam, bo jeszcze nie wiedzialam ze to budzik Lilki.
- Lilki, ale wiesz, ty jesteś lepszym budzikiem, niż ten sprzęt.- powiedziała Dorka
- Hahahaha!!! Świetny jolk!!! Hehehe....naprawdę śmieszny- śmialam się, zwijając ze śmiechu. Tak naprawdę w ogóle mnie to nie śmieszyło, ale chciałam być mila i co najwazniejsze nie stracić przyjaciółek.
- Dzięki, miła jesteś- powiedziala Dorka.
- Nie ma za co.- odpowiedzialam
- No dobra girlsy, konciec rozmów. Ubierać się i na lekcje- powiedziala Lilka. Była niby prefektem, ale i tak przegieła pałę.
- Przestań wariatko! Nie jestes nasza matką!- Krzyknęłam.
- Uspokój się Aldi! I bez dyskusji, za 5 min. idziemy na śniadanie, bo pierwsze są eliksiry!
- No i co z tego??? O co ci w ogole cho???
- Nie możemy się zpoźnić!!!!
- Ona ma racje Aldi!!- krzyknęła Kajka.- Ty moze jeszcze nie wiesz, ale my 3 jesteśmy najlepsze uczennice w kalsie i to najsławniejszymi w hogwarcie. Nie bedziemy sobie psuć reputacji przez ciebie. Musisz sie uczyć!!! A teraz sie ubieraj!
- OK- powiedzialam tylko. Nie chcialam stracić przyjaciółek, szkoda tylko, ze byly skończonymi kujonami...
Kiedy wyszlyśmy z pokoju wspólnego, wyjęłam swojego i poda i zaczęłam słuchać, aby nie słyszeć Lilki, która coś pieprzyla o eliksirach.
- Ale super sprzęcior! Mogę, też posłuchać???- zapytała Kajka.
- Jasne Kaja- powiedziałam i dałam jej jedna słuchawkę, akurat leciało Pussy Cat Dolls- " I don't need a man"
- A co to takiego?- zapytała Dorka, która była z czarodziejskiej rodziny.
- To takie radio, które się słucha przez słuchawki- wymądrzyla się Lilka.
- Jakie radio Evans, dziecko?? No najprawdziwszy i pod.
- A co to i pod i radio?- zapytała Dorka, a jej pytania cały czas się mnożyły, jak moje nieodrobione zadania z matmy.
- Stop! Dosyć pytań!- krzyknęła Kajka, jak weszłyśmy do Wielkiej Sali.
- Dobra, dobra...- szepnęła Doracas. Teraz icgh miny zrobiły się bardzo powarzne więc ja też zrobiłam taka minę, ale nie wytrzymałam i zaczęłam się głośno śmiać. One też nie wytrzymały swoich min wszechwiedzących kujonek i zaczęły się ryć.
- To przez ciebie, Aldono Mcnugets!- krzyknęła Liliane Evans/
- Zamknij się Lilka i posuń bo chce usiąść- krzyknęłam, akurat tak sie składało, że przechodził obok mój ideał ze swoja brygadą i podeszli do nas. Mało nie zemdlałam.
- Proszę, proszę... cóż za język... takie słowa nie przystoją, naszej nowej kujoneczce...- zakpił Riddle.
- Eee tam, jakiej kujoneczce! Taj spokój Tom...heheh...- powiedzialam szybko
- Ach więc znasz już moje imię...masz zamiar dołączyć się do mojego fanclubu, założonego przez tą idiotkę Halinę?
- Hahaha jest taka kasza! Ale wracajac do sprawy to jeśli chcesz...hahah- odpowiedzialam uwodzicielsko.
- Żałosne... naprawdę żałosne... I to sama, bez mojej "pomocy", się upokarzasz....
- Daj spokój. Nie kłóćmy się Tom...haha- ratowałam sytuację. Ale Riddle tylko uśmiechnął się jeszcze szerzej w tym kpiacym uśmiechu
- Ależ my się nie kłócimy...złotko... tylko chciałem cię bliżej poznać, po Twoim wczorajszym występie. Bo po prostu nie wierzyłem, że można być aż tak glupim... teraz już chyba nie mam wyboru....- Nie wiedziałam jaką ripostę zapodć, bo z jednej strony powiedział do mnie złotko, ale z drugiej powiedział, ze jestem głupia. Więc po prostu nic nie odpowiedziałam.
- Zamknij się lepiej Riddle!- powiedziala Lilka.
- Milcz głupia szlamo- powiedział lodowato- bo zaraz się doigrasz....
- Nie będziesz mi groził!- powiedziała Lilka
- Niby czemu?- zakpił mój ideał. Już chciałam powiedziec Lily żeby nie denerwowała Toma, ale jakoś się powstrzyłam, bo w końcu dziewczyna chciała dobrze nie?
- Jesteś żałosny, umiesz rzucać tylko puste groźby, ty idioto!- krzyknęła Lilka. Riddle rozejrzał się, rzucił krótkie spojrzenie na stół nauczycielski, a potem znowu skoncentroał swój wzrok na Lilce. Popatrzył na nia pogardliweie, tymi swoimi czarnymi, przepastnymi oczami i powiedział:
- Pożałujesz tego zdania szlamo- po czym odszedł nie czekając na odpowiedź.
- Byłaś świetna Lili- krzyknęła Kajka,a Doracas też jej gratulowała.
- Tak byłas zajebista, to fakt...- powiedzialam, bo nie chcialam stracic przyjacółek.
- Chyba trochę przesadzilam girlsy. Z nim nie ma żartów. Słyszałam, że ona zawsze się mści....- powiedziała smutno Lilka.
- Daj spokój!- powiedziałam i poszłyśmy na lekcje.

< Zaratustr >

komentarze [5]

de lui a nouveau et tiara >> środa, 21 lutego 2007 18:28:13
Kiedy weszłam do Hogwartu, razem z nowymi przyjaciółkami(przypominam: Lili, Doracas, i Kaja Gradenko), poczulam sie naprawde supcio! Ci ludzie, wiekszosc ich, wyglądala bardzo miło, a dużo osób się usmiechało. Atmosfera była extra! Hogwart RLZ(pomyślala w myślach Aldona) Zapowiadal sie ten rok szkolny bardzo fajnie i miło.
- Chodź z nami Aldi, zaprowadzimy cie do Mcgonagall,a ona ci da tiare, a ta tiara cie przydzieli do domu, pewnie do Gryfindoru, tak jak nas, ale trzeba sie upewnic.
- Ze co??- zapytalam głośno Lili, bo nie wiedzialam w ogóle o co kaman!!!
- No juz dobrze, nie krzycz tak, bo wszyscy na nas patrzą!- powiedziala cicho Doracas. Sprawdzilam to. Rzeczywiście! Wszyscy się na mnie japili! Wkurzyłam się! Oni nie mają prawa się na mnie gapić jak na wieśniaczkę. Mam po babci korzenie elfickie, a to nie byle co. Ale ich zignorowałam, TYM razem. Nie chcialam robic draki już na początku, mojego pobytu... Kiedy im powiem, ze mam korzenia elfickie, napewno mnie przeproszą. Przeciez każdy może nie wiedziec czegos nie?
- To jest Aldona Mcnugets, pani proffeseur!- Powiedziala głosno Kajka, chwaląc sie przy okazji swoim francuskim.
- Stań tam, i czekaj z pierwszoroczniakami na przydzial- powiedzial niemilo babsztyl.
- OK- powiedzialam wkurzona.- Narazka girlsy- powiedzialam glosno do dziewczyn. Te kiwnely glowami i poszly. Stalam tak tam sama. Glupio mi bylo w tlumie tych dzieciaków. Przecież bylam starsza o jakies 5 lat i wyższa o metr. Jakie to kompromitujące. Aldona zrobila sie cala czerwona jak burak. Ych... Czekała i czekała, pocąc się ze wstydu, a okazalo sie zlosliweie, ze zostala zawolana na koncu! Wreszcie uslyszala:
-Aldona Mcnugets!- weszla na podwyzszenie, teraz nie byla juz czerwona, tylko wrecz bordowa. Pare osób sie smialo. Szczegolnie ci z zielonymi znaczkami na szatach. Zignorowala to tez. Oczywieście tylko TYM razem.
- Hm...-uslyszala glos w swojej glowie- Aldona Mcnugets... hm...dosyć ambitna... choć...niezbyt odważna...i och... tak... predyspozycji umysłowych też za dużych nie posiadasz, i do tego jeszcze ten...- Aldona nie dala jej skonczyc. Byla wsciekla. Jak ten kapelusz smie tak po nie jeździć?//?? Kim on jest. Zdjela go z głowy i rzuciala na ziemie. W sali nagle wszyscy zrobili sie cicho. kilka osob krzyknelo oburzonych. kilka jak na świruske. To wkurzylo jeszcze bardziej Aldi. Ale nie chciala robic draki wiec zalozyla zpowrtotem ten glupi kapelusz i usiadla.
- Hm...-uslyszala jeszcze raz to w glowie- Aldona Mcnugets,hm...dosyć ambitna... choć...niezbyt odważna...i och... tak... predyspozycji umysłowych też za dużych nie posiadasz, i do
- To już słyszałam!!!-krzyknęła na całą sale, nieźle wkurzona. Jej dynamitowo-wybuchowy charakter byl naprawde wybuchowy i robil jej kłopoty... Na szczęcie nie zauważyła, że wszyscy sie na nią gapią i sie z niej smieją.
- Nie denerwuj sie...musisz nad tym zapanowac...bo to cie kiedys moze zgubic. Tymczasem przydzielam cie do Huffelpafu!
- Nie!!!!!!!!!-krzyczała na całą sale.- Nie! Nie! Nie!!!!! Ja chcę z Kają Gradenko, Lilką Evans i Dorcas!! Proszę!!!!
- Nie ma to jak siła perswazji....-powiedzial tiara.- OK! Zrobie dla ciebie wyjątek. Gryffindor!!!!!!!
- Dzięki kapeluszu- wrzasnęła i pobiegła do przyjacółek.
Ale te były jakieś dziwne,. Prawei sie nie odzywały i w ogóle. W końcu Aldi nie wytrzymała i powiedziała:
- Ej no Girlsy o co kaman? Czemu jesteście takie smutne?? Nie chcecie się ze mną przyjaźnić?
- Chcemy!- powiedziala szybko Lilka.
Jane...jasne... ty jesteś zwykła Lilka- Debilka- krzyknęłam.
- Nie obrażaj sie- odpowiedziala szybko Lili
- OK, soraski, ze cie tak nazwala ale sie wkurzylam.
- OK...
- Chodzi o to Aldi, ze nie mozesz tak krzyczec, bo ludzie na nas gapią a to nie jest mile odczucie. Badź spokojniejsza, a wszystko bedzie spoko!- pwoedziała Kajka.
- OK! Postaram się.- teraz rozmawiamy juz jak w pocigu. Czyli spoko i na lucie. Juz szlismy do pokoju wspólnego. Kiedy go znów zobaczyłam, była taki ładny, mój ideał!!
- Kto to jest?- zapytałam szybko Dorki(Doracas, to jej nowa ksywka, sama ją wymyśliłam:))
- Nie wiesz? a no tak... ty nic nie wiesz... jestes nowa! To Tom Riddle! Ale dobrze ci radze nie startuj do niego, zadna go jeszcze nie wyrwala, a on je tylko później dołował i sie z nich naśmiewal. Wiesz to taki Pan ironia i kpina. Który się trzyma tylko ze swoimi ziomkami i sie nie "znizają" do naszego poziomu. Ych... nielubie ich!
- Eee... tam. On jest idealny. Bedzie mój- powiedzial Aldi i poszla do dormitorium spać.

< Zaratustr >

komentarze [11]



[ Am & layout4you ]

księga gosci archiwum blog.pl